Interpelacja w sprawie przyszłości Szkoły Orląt w Dęblinie

   Szanowny Panie Ministrze! Gratulując objęcia resortu, zwracam się jednocześnie ze sprawą, która była już tematem moich licznych pytań odnośnie Szkoły Orląt składanych na ręce Ministra Obrony Narodowej w roku kalendarzowym 2006.    Prestiż, a także nieocenione zasługi Szkoły w systemie szkolnictwa wojskowego w Polsce są powszechnie znane, zatem pozwolę sobie zwrócić uwagę Pana Ministra na meritum sprawy - czyli wciąż mglistą przyszłość jednej z najlepszych szkół lotniczych na świecie. Bez wątpienia liczne elementy w systemie szkolnictwa wojskowego w Polsce wymagają zastanowienia, także reorganizacji i dostosowania zarówno do wymogów, jakie stawia XXI wiek, jak też i do rywalizacji na specyficznym polu współczesnej gospodarki, w tym gospodarki globalnej.    Warto chyba w tym miejscu jeszcze raz podkreślić, że roczny budżet Szkoły Orląt to szacunkowo wartość pojedynczego samolotu nowej, choć nie najnowszej generacji. Ponadto - jak wynika z wszelkich zestawień - koszt szkolenia pilota w Polsce jest znacznie niższy od alternatywnego szkolenia w jakimkolwiek innym ośrodku szkoleniowym - stąd pomysł kontraktowania szkoleń w zagranicznej firmie prywatnej musi budzić wątpliwości i pytania o celowość takiego rozwiązania. Pomysł degradacji Szkoły Orląt do roli ośrodka szkolenia pilotażu budzi sprzeciw wielu środowisk, także ekspertów w tej dziedzinie. To zaprzepaszczenie kilkudziesięciu lat chlubnych tradycji i unikatowych rozwiązań, do których dochodzi się przez dekady. Łatwo zburzyć, ale czy uda się potem odbudować? Niewątpliwie ambicja posiadania jednej dużej akademii wojskowej brzmi interesująco, ale to ogromne wyzwanie, na które nie porywają się zasobniejsze od nas kraje. Polskie West Point? - próbujmy, ale nie wylewajmy dziecka z kąpielą, bo jak kojarzona na świecie jest przywołana tu amerykańska szkoła wojskowa, tak samo kojarzona jest dęblińska Szkoła Orląt, i to lepiej niż jakikolwiek ośrodek szkoleniowy któregokolwiek z naszych sąsiadów. To jedna strona medalu. Druga, nie mniej istotna to fakt, że szkoły lotnicze i morskie posiadają swoją unikatową specyfikę, trzeba o tym pamiętać. Pozwolę sobie zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz - u genezy pomysłu na utworzenie Szkoły Orląt leżało przekonanie światłych sztabowców II Rzeczypospolitej, że rola lotnictwa wzrasta, a oczywista odmienność taktyki i techniki walki wymusza stworzenie ośrodka zapewniającego kompleksowe szkolenie. Dziś, po ponad osiemdziesięciu latach widać to jeszcze wyraźniej. To koronny argument za utrzymaniem Szkoły Orląt, a nawet poszukiwaniami rozwiązań, które umożliwią jej szybki rozwój.    Panie Ministrze! Pańskie deklaracje o odejściu od zgubnych dla dęblińskich Orląt pomysłów uspokajają, ale wciąż pozostaje wiele pytań. Z niektórymi z nich pozwalam sobie zwrócić się do Pana Ministra:    1. Czy Szkołą Orląt może liczyć na zapisy ustawowe w każdej z planowanych inicjatyw ustawodawczych przygotowywanych w MON, a dotyczących systemu kształcenia wojskowego w Polsce, gwarantujące spokojny rozwój tak prestiżowego ośrodka na poziomie samodzielnej uczelni wojskowej opisanej w art. 252 pkt 4 ustawy o szkolnictwie wyższym jako samodzielna publiczna uczelnia zawodowa?    2. Czy Pan Minister widzi możliwość rozbudowywania zakresu szkoleń w Dęblinie?    3. Czy rozważane są pomysły na rozbudowę oferty szkoleniowej dla pilotów spoza naszego kraju?    Z wyrazami szacunku    Poseł Jarosław Żaczek    Warszawa, dnia 21 lutego 2007 r.

Kategoria debaty: orlat szkoly polsce sobie zwrocić




naucz się z elektro technika i zdaj Korzystniejszy zakup studia podyplomowe audyt prace licencjackie rachunkowość , a też prace licencjackie administracja jakie karty zbliżeniowe wybrać? tanie wizytówki