Interpelacja w sprawie niewyciągania konsekwencji za niedopełnienie obowiązków przez Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Gdańsku
Panie Ministrze! Według pana Franciszka Krzysiaka - badacza historii Gdańska i jego zabytków, członka Komisji Historycznej Gdańskiego Towarzystwa Naukowego w Gdańsku i zarazem przewodnika miejskiego od 20 lat pracującego zasadniczo z turystami niemieckimi najczęściej odwiedzającymi Gdańsk - w czasie ostatniej restauracji w latach 1995-1998 powstałej w 1612 r. Bramy Długoulicznej (Langgtasser Tor) doszło wbrew przepisom ustawy i Karty Weneckiej do dewastacji bramy i zarazem do marnotrawstwa społecznych pieniędzy. Badający od 15 lat i zarazem na pewno jedyny w Europie jej znawca (widać to po zebranej przez niego bibliografii i ikonografii umieszczonej w opublikowanej przez niego w ubiegłym tygodniu książce, którą dołączam, pt. (na okładce) ˝Kompromitacja ... Gdańska i ... Ministra Kultury˝, a rozszerzonym na pierwszej stronie ˝Kompromitacja nie tylko Gdańska i ... ale też wielu osób, w tym Ministra Kultury Waldemara Dąbrowskiego!˝) przedstawił skrótowo (w stosunku do zebranych materiałów) swoje niepodważalne racje w rycinach, w tabelach na podstawie 355 publikacji i swojej korespondencji z Ministrem Kultury. Najpierw swoje zastrzeżenia (które publikował już w prasie, omawiał w radiu i telewizji) zgłosił osobiście dr Gawlickiemu - konserwatorowi zabytków w okresie, gdy jeszcze było półtorej gwarancji danej przez firmę konserwującą (B. i L. Brzuskiewiczów), czyli można było bezpłatnie zażądać korekty niedociągnięć, a właściwie dewastacji, od wykonawców. Konserwator zignorował je. Następnie domagał się kontroli od gdańskiej placówki NIK-u, która rozpoczęła rzekomą kontrolę dopiero po upływie okresu gwarancyjnego. Tę rzekomą kontrolę wykonywał szkolny kolega Franciszka Krzysiaka, który prosił go najpierw o rozmowę, zastrzegając, aby p. Krzysiak nikomu o niej nie mówił, a potem powiedział, że wyprze się znajomości z nim, gdy okazało się, że była to raczej pomoc w porządkowaniu dokumentacji, stosunków prawnych bramy, a nie merytoryczna dotycząca zarzutów p. Krzysiaka. NIK nie włączył p. Krzysiaka jako eksperta do swojej kontroli, choć ww. oferował swoją pomoc. Następną interwencją p. Krzysiaka był wysłany (w załączeniu)*) fax do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku (co nieco na ten temat napisał autor w swojej książce!). Pani Prokurator (z Prokuratury Okręgowej) powiedziała, po wstępnym miniprzesłuchaniu, że zostanie on wezwany do prokuratury rejonowej i o biegu sprawy zostanie poinformowany. Niestety czas mijał i dopiero po interwencjach telefonicznych w prokuraturze okręgowej otrzymał ˝zawiadomienie˝ od prokuratury rejonowej o ˝odmówieniu wszczęcia dochodzenia˝ - oczywiście bez najmniejszego uzasadnienia... (w załączeniu).*) Kolejne paroletnie starania o korektę bramy, ukaranie winnego niedopełnienia obowiązków, dopuszczenia do dewastacji zabytku i marnotrawstwa naszych pieniędzy oraz kompromitowania Gdańska i Polski przez taką dewastację zabytku rozpoczął p. Krzysiak korespondując z Ministrem Kultury, który wszystkiemu zaprzeczał, nie chciał wydać p. Krzysiakowi zezwolenia na udostępnienie mu dokumentacji konserwacyjnej, zorganizowanie konferencji naukowej, na której p. Krzysiak mógłby publicznie przedstawić swoje zarzuty, ani też pomóc p. Krzysiakowi - od 24 lat renciście ze względów politycznych, a nie zdrowotnych - w opublikowaniu książki o tej bramie, który poświęcił na to swoje pieniądze rencisty, ale za to twierdził, że rzekomo dwukrotnie powoływał specjalną komisję badającą przedstawione zarzuty, nigdy jednak nie włączył do nich p. Krzysiaka, ani nie przedstawił mu ich wyników. Parę razy próbował się powołać na swoich utajnionych ˝badaczy˝, co wyszło żenująco kompromitujące dla ministra. W dniu 25 listopada 2003 r., po zapoznaniu się z bardzo bogatą i przekonywującą dokumentacją p. Krzysiaka o dewastacji bramy, napisałam interpelację nr 5711 do Ministra Kultury w sprawie konserwacji zabytków kultury w Gdańsku. Odpowiedź Ministra w ogóle mnie nie usatysfakcjonowała, ponieważ: - Minister nie ustosunkował się w ogóle do zarzutów przedstawionych w interpelacji; - nie udzielił odpowiedzi na postawione przeze mnie 4 pytania. Pan Krzysiak - rencista - rozpoczął kolejną próbę walki o dobro narodowe, wnosząc sprawę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, gdzie, jak twierdzi, spotkał się z ignorowaniem jego osoby, a tym bardziej argumentów i obroną bezczynności Ministra Kultury (skargę oddalono). I mimo iż w dniu 23.10.2004 r. uległ bardzo poważnemu wypadkowi samochodowemu (połamany obojczyk, połamane żebra, ogólne potłuczenia), nie zamierza zrezygnować z walki, co mobilizuje mnie do kolejnych interpelacji. Liczę na obiektywne podjęcie przez Pana Ministra kroków prawnych. Wstydliwym dla naszego kraju byłoby, gdyby pan Krzysiak został zmuszony do szukania sprawiedliwości w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości. Warto dodać, że pan Krzysiak (nauczyciel, socjolog, politolog, oficer) kiedyś służył naszej Ojczyźnie na odpowiedzialnych stanowiskach jako urzędnik państwowy (SW), pracownik służb specjalnych od lat krzywdzony, mimo ciągłych przykrości nie rezygnuje, dalej walczy z ignorancją i indolencją, i czas najwyższy uszanować jego zaangażowanie. Z poważaniem Poseł Gertruda Szumska Warszawa, dnia 17 maja 2005 r.
- Odpowiedź na interpelację w sprawie przejazdu przez terytorium Węgier 21 Brygady Strzelców Podhalańskich
- Interpelacja w sprawie procedur celnych dotyczących towarów wwożonych do Polski, przeznaczonych do przerobu
- Interpelacja w sprawie sprowadzania z zagranicy leków niezarejestrowanych w Polsce
- Odpowiedź na interpelację w sprawie programu ˝Mała szkoła˝
- Interpelacja w sprawie reformy sądownictwa powszechnego oraz jej wpływu na funkcjonowanie niewielkich jednostek organizacyjnych sądów na terenie woj. lubelskiego